Wszystko, co musicie wiedzieć o fototapetach

Z czym kojarzą Wam się fototapety? Mnie od zawsze kojarzyły się z mieszkaniem mojego dziadka, gdzie w dużym pokoju za sofą znajdował się las... I pomimo tego, że to było jakieś 20 lat temu, nadal ilekroć myślę o fototapetach myślę o tamtej. Czasy zaczęły się zmieniać, fototapety odeszły w zapomnienie, ale historia, jak to historia – lubi zataczać kręgi. Od kilku dobrych lat fotograficzne tapety na ścianę znowu są modne. I wcale mnie to nie dziwi – można dzięki nim zrobić metamorfozę wnętrza w zaledwie kilka godzin! Fototapety mają siłę nadania wnętrzu osobowości, zupełnie w ten sam sposób, w jaki biżuteria i dodatki robią to ze strojem.

 

Jak dekorować fototapetą?

 

To naprawdę proste. Wyobraźcie sobie, że Wasze mieszkanie jest całe urządzone w beżach: od podłogi aż po sufit. Chcielibyście wprowadzić kroplę koloru, ale nie wiecie, jak się za to zabrać? Fototapeta na ścianie będzie tu idealnym rozwiązaniem. Powiedzmy, że zupełnie jak mój dziadek lata temu, postanowiliście wprowadzić kroplę zieleni, wybierając fototapetę z wizerunkiem lasu (np. tą ze strony Demur.pl). Podobnie jak on umieścicie ją na ścianie za sofą. No i co teraz? Czy sama tapeta wystarczy?

 

Wszystko o fototapetach. InteriorsPL.com

 

Dekorując wnętrze kolorem warto trzymać się zasady 5-3-2. Piątka odpowiada tu pięciu miejscom, w których znajduje się kolor główny, czyli w naszym przypadku beż: mamy go na ścianach, podłodze, meblach oraz dodatkach na ścianach i w reszcie pomieszczenia. Kładąc fototapetę na jednej ze ścian wprowadzamy do wnętrza drugi kolor. Aby jednak nabrało ono spójności, jeden kolor z fototapety musimy powtórzyć jeszcze w dwóch miejscach: powiedzmy, że będzie to zielony dywan i zielona lampa ustawiona na przeciwległej ścianie. Teraz do pełni szczęścia brakuje nam tylko koloru kontrastowego, który sprawi, że całość stanie się bardziej ciekawa dla oka. Niech będzie to fuksja, której użyjemy na poduszkach na sofie i kilku ramkach na ścianie. W ten jakże prosty sposób sprawiliśmy, że nudnawe, beżowe wnętrze nabrało wyrazu, a my na zmiany nie wydaliśmy fortuny!

Moja uwaga: trzymając się zasady 5-3-2 pamiętajcie, aby nie brać pod uwagę kolorów drewna, bieli i czerni.

Moja uwaga 2: czujecie się bardzo odważni? Zamiast na dywanie powtórzcie kolor z fototapety na suficie! To najnowszy trend w dekoratorskim świecie.

 

Wszystko, co musicie wiedzieć o fototapetach na ścianę

 

  • Pasiaste fototapety nadadzą nawet najbardziej neutralnemu wnętrzu dynamiczny wygląd. Pamiętajcie – wąskie wnętrza skorzystają na tapetach z poziomymi liniami, niskie na tych z pionowymi. Teraz, gdy drewniane ściany są tak modne, warto pomyśleć nad ‘drewnianą’ fototapetą. Zwłaszcza, jeśli lubicie styl skandynawski. Ciekawe rozwiązania znajdziecie na Demur.pl
Wszystko o fototapetach. InteriorsPL.com

  • Fototapeta owszem, ale tylko na jednej ścianie! Nigdy, przenigdy nie używajcie dwóch różnych fototapet w jednym pomieszczeniu. Pod tym względem lepiej zachować umiar.
  • Wzoru fototapety możecie użyć dla podkreślenia wnęki lub niszy. Jeśli dodatkowo podkreślicie ją oświetleniem punktowym, otrzymacie bardzo efektowny kącik, np. do pracy.
  • Fototapetą można ozdobić meble. Wspaniale będzie się prezentowała na starej szafie typu komandor.
  • Nie macie zagłówka? Fototapeta będzie dla niego świetną alternatywą. Niech będzie szerokości łóżka lub łóżka ze stolikami nocnymi. Stworzy centralny punkt wystroju pokoju, którego tak bardzo brakowało pokojowi bez wezgłowia.  
  • Tapety laminowane można z powodzeniem używać w kuchni lub łazience!
  • Laminowana fototapeta sprawdzi się również w pokoju dziecka. Łatwiej ją utrzymać w czystości od normalnej, jako że jest zmywalna. A ponieważ nauka może iść w parze z dekoracyjnym akcentem, ciekawym rozwiązaniem byłoby użycie fototapety z mapą lub chemicznymi symbolami.
  • Fototapety potrafią oszukać oko do myślenia, że powierzchnia pokoju jest większa, niż w rzeczywistości. Jak tego dokonać? Wybierzcie tapety ze wizerunkiem miast lub krajobrazów lub nowoczesne fototapety 3D, które nadadzą wnętrzu głębi (dostępne na Demur.pl)
Wszystko o fototapetach. InteriorsPL.com

 

  • Chcecie stworzyć ciepłą, kobiecą sypialnię? Kwiecista fototapeta będzie tu idealna. Pamiętajcie, że będzie ona głównym punktem wystroju, nie zapominajcie jednak o pięknej pościeli, korespondującej z kwiecistym wzorem na ścianie. Jak ja bym to zrobiła? Użyłabym białej pościeli, a pled i poduszki w jednym z kolorów pojawiających się na fototapecie. Dodatkowo użyłabym jednej poduszki w kolorze kontrastującym dla urozmaicenia całości. Mmmm... w takiej sypialni mogłabym spędzić cały dzień czytając książki i marzyć o niczym.

 

Dekorując wnętrze fototapetą pamiętajcie, że najlepsze wnętrza to te, w których znajduje się coś, czego nikt inny nie ma. Dlatego wybierając wzór kierujcie się raczej głosem serca, niż rozsądku – nie chcecie przecież obudzić się za dwa miesiące i stwierdzić, że nie możecie dłużej patrzeć na tą ścianę!

Jestem ciekawa, co Wy myślicie o fototapetach na ścianie? Czy mieliście/macie/myślicie o ich zamontowaniu w Waszym domu? A może wolicie zwykłe tapety od fototapet? Jeśli tak to dlaczego? Z niecierpliwością czekam na Wasze komentarze!

Dzisiejszy wpis jest postem sponsorowanym powstałym we współpracy z firmą Demur.pl

Wszystko o fototapetach. InteriorsPL.com

Tajemnica nazwy bloga wyjawiona! Co stoi za InteriorsPL

21.02.2006 Drogi Pamiętniku, jestem taka podekscytowana i przerażona jednocześnie! Razem z grupką znajomych kupiliśmy bilet do Irlandii w jedną stronę: przez następny rok będziemy mieszkać i pracować w Limerick.

01.03.2006 Wszystko jest nowe i nieznane. Udało nam się dostać pracę w fabryce Dell. Wszyscy są tu strasznie mili, ale pomimo tego, że znam język, dziwnie mi się mówi. Stresuję się i ciągle mylę. Chciałam powiedzieć starszej babce, Margaret, która obok mnie pracuje, że musi być mną znudzona (bo nie mówię dużo), ale poplątał mi się język i powiedziałam jej, że jest nudna w zamian. Zaczęła się śmiać, Bogu dzięki. Co za wpadka!

08.07.2006 Poznałam wiele nowych ludzi. Większość z nich to Polacy. Nie sądziłam, że jest nas tutaj aż tak dużo! Są dni, że w ogóle nie muszę mówić po angielsku. Ach, prawie zapomniałam. Mam w pracy Irlandczyka, który ciągle ze mną flirtuje. Ma niesamowity dar do rozśmieszania mnie. Początkowo mnie wkurzał, ale nie da się długo na niego gniewać. 

22.09.2006 DP zaprosił mnie dziś do kina. To ten Irlandczyk, o którym pisałam wcześniej.

23.09.2006 Świetnie się bawiłam wczoraj wieczorem. Najśmieszniejsze, że początkowo nie rozpoznałam DP: nigdy go nie widziałam wcześniej w okularach. Po kinie nie mogliśmy się nagadać. Mamy ze sobą tyle wspólnego!

12.10. 2006 Wpadłam po uszy. Co robić? Wracać do Polski, czy zostawać tutaj?

 

InteriorsPL.com

 

Tak w ogromnym skrócie wyglądały moje pierwsze miesiące pobytu w Irlandii. Jak możecie się domyślić, miłość wygrała... zostałam na wyspie. To była ogromna decyzja: nie obyło się bez wielogodzinnych rozmów, rozmyślań, nieprzespanych nocy. Czy podejmuję słuszną decyzję? Co z rodzicami gdy się zestarzeją? A także setki innych wątpliwości.

Po jakimś czasie kupiliśmy dom, zamieszkaliśmy w nim z naszymi czworonogami Rubeem i Holly, zaręczyliśmy się, a następnie wzięliśmy ślub... Moje zainteresowanie wnętrzami przerodziło się w pasję mojego życia, co z kolei zaowocowało pierwszym postem 26 października 2010 roku, na blogu zwanym InteriorsPL. To już prawie 5 lat! Czuję się jak weteran. Każdego dnia powstają nowe blogi, jedne stają się sławne po kilku miesiącach, inne znikają po kilku dniach... a ja cierpliwie piszę posta za postem od tych kilku lat. Nie obyło się bez wątpliwości, chęci jego zamknięcia, dni lepszych i gorszych, jednak zawsze się ogarniam i wracam do pisania. Dlaczego?

InteriorsPL.com

 

Kiedyś kierowały mną inne motywy, dzisiaj myślę, że chcę po prostu zostawić po sobie coś dobrego... Prawdopodobnie nigdy nie będziemy mieli dzieci... Chcę przekazać moją wiedzę dalej, sprawić, żeby świat stał się choć odrobinę lepszy, a ludzie choć na moment poczuli szczęśliwi we własnych, pięknie urządzonych wnętrzach. Tylko i aż tyle.

'Wierzę, że przestrzeń w której żyjemy jest tak ważna dla naszego samopoczucia, jak dieta i ćwiczenia. Otoczenie w którym przebywamy wpływa na nasz humor i nasze zachowania. Jeśli przestajemy dbać o dom, przestajemy dbać o swoje szczęście. Jestem jak lekarz – ratuję schorowane dusze, przywołuję uśmiechy na twarze, dodaję nutkę ekscytacji' – nie na darmo te słowa widnieją na zakładce O mnie.

To śmieszne, ale przez te wszystkie lata nigdy tak naprawdę nie wytłumaczyłam Wam, co stoi za nazwą InteriorsPL. Interiors jest łatwe do przetłumaczenia – wnętrza. Ale co oznacza skrót PL? Domyślacie się?

InteriorsPL.com

 

InteriorsPL ma dwa znaczenia, oba bliskie mojemu sercu. Pierwsze to Interiors People Love – od początku powstania bloga powtarzam, że chcę, abyście pokochali swoje wnętrza i że zrobię wszystko, żeby uratować świat - pokój po pokoju. InteriorsPL to nic innego, jak moje opowieści o wnętrzach, które ludzie kochają lub pokochają dzięki moim poradom, inspiracjom czy pomysłom. Jednak z drugiej strony jestem Polką mieszkającą za granicą. Dopisek PL jest tego uwiecznieniem, przypomnieniem. InteriorsPL to ja – fascynatka wnętrz żyjąca za granicą, tęskniąca od czasu do czasu za krajem.

Tak to sobie wymyśliłam. Jestem ciekawa, czy domyśliliście się, co przez te wszystkie lata oznaczał skrót PL? Jeśli i Wy powadzicie bloga o dziwnie brzmiącej nazwie, wyzywam Was na pojedynek. Podejmiecie rzuconą rękawicę i napiszecie, co za nią stoi? A może mieliście podobne przygody do moich po przeprowadzeniu się do innego kraju? Czy Wasze życie też zmieniło dzięki temu kurs o 180 stopni? 


8 moich sprawdzonych sposobów odzyskiwania równowagi wewnętrznej

Jak bardzo potrzebujemy akceptacji innych ludzi! Uświadamiamy sobie to wówczas, gdy okazuje się, że jesteśmy gdzieś niemile widziani lub znajdujemy się w dużej grupie ludzi, w której nikogo nie znamy..

Niedawno dowiedziałam się od osób trzecich, że ktoś, o kim miałam dobre zdanie i kogo lubiłam, wcale nie czuje tego samego do mnie. Uśmiechy, które myślałam że były szczere, okazały się fałszywe. Miłe słowa, którymi byłam karmiona, wyssanymi z palca i wypowiedzianymi, aby mnie udobruchać. O ja naiwna! Plułam sobie w brodę. Jak bardzo zazdroszczę w takich momentach ludziom, którzy mają w głowie czujnik wykrywający fałszywych ludzi. Czy Wy do nich należycie? Mój mąż ma coś takiego od urodzenia. Szczęściarz! Ja niestety zawsze musiałam się przekonać na własnej skórze, czy osoba jest warta zaufania. Jak to mówią, gdy ma się miękkie serce, trzeba mieć twardą dupę.

Jak odnaleźć wewnętrzną równowagę. InteriorsPL.com

 

Normalna osoba na takie wieści, pomyślałaby sobie – ‘Niech babka żałuje’. Albo – ‘No cóż. Mam ją w dupie’. Albo jeszcze – ‘To z zazdrości’. Nie ja. Bo ja, widzicie, od urodzenia jestem zbyt wrażliwa. Nie potrafię oglądać filmów ze zbyt dużą ilością krwi, nie potrafię zabić muchy (łapię je w szklanki i wypuszczam. To samo z osami), i –niestety -przejmuję się takimi sprawami. Myślę, czy zrobiłam lub powiedziałam coś nie tak, choć w głębi duszy wiem, że nie tu leży pies pogrzebany. Ot po prostu – możesz być najbardziej rumianą, najbardziej soczystą brzoskwinią na świecie, a i tak zawsze znajdzie się jakiś idiota, który powie, że nie lubi brzoskwiń!

 

8 sprawdzonych sposobów na odzyskiwanie równowagi wewnętrznej

Całe szczęście takie momenty należą do rzadkości, ale zawsze po nich czuję zachwianą równowagę. Zresztą niektóre stresy codziennego życia też potrafią mnie wytrącić na chwilę z dobrego toru. Co robię, żeby wrócić na prostą?

  • uciekam na jeden dzień. Robię sobie wolne od wszystkiego, chwytam za aparat, termos z kawą, parę euro (nigdy nie wiadomo, gdzie mnie zaciągnie) oraz kilka kanapek i po prostu jadę przed siebie. Zatrzymuję się kiedy chcę i gdzie chcę. I tak aż do zachodu słońca. O mojej ostatniej takiej przygodzie mogliście przeczytać w poście Fotografie do pobrania... prosto z Dingle.

Pierwszych kilka godzin jest zawsze najcięższych: rozmyślam, analizuję... Ale gdy najgorsze już minie (zawsze mija), naprawdę wracam z tych wojaży bardziej wyluzowana. Bonus: mam mnóstwo nowych zdjęć. Robię to rzadko i najczęściej tylko wtedy, gdy coś mnie naprawdę przybije. Takie pobycie w swoim własnym towarzystwie jest czasem jedynym sensownym rozwiązaniem.

Jak odnaleźć wewnętrzną równowagę. InteriorsPL.com

 

  • biorę gorącą kąpiel. Gaszę wszystkie światła, włączam relaksującą muzykę (to moja ulubiona: Best meditating music na YouTube) i zanurzam się w wodzie po sam nos . Lubię unosić się na wodzie (oczywiście tylko od pasa w górę, bo nie mieszczę się cała na wyciągnięciu w wannie) i myśleć o niczym. Pół godziny później czuję, że wracam do siebie.
  • idę pobiegać. To mój najnowszy sposób na zrelaksowanie się. Pierwszych kilka miesięcy było bardzo ciężkich i koncentrowałam się głównie na samym bieganiu, ale teraz, gdy już przywykłam, mam ochotę biegać ilekroć się zdenerwuję. I nie, nie mówię tu o maratonach – ot, półgodzinna rundka dookoła wsi w której mieszkamy. To mi wystarcza. Gdy wracam zziajana do domu mam w sobie tyle energii, co króliczek z reklamy Duracell.
  • sprzątam. Latam na miotle, ścierce, odkurzaczu i gąbce. Trzepię, układam, szoruję, odkładam, przestawiam, odsuwam, zamiatam, odkurzam i myję słuchając muzyki włączonej na cały głos. Po takim kilkugodzinnym maratonie czuję, że wszystko wraca do normy. I znowu mogę oddychać normalnie.
  • przytulam się do mojego męża. Tak po prostu, bez słów. Po kilku minutach już mi lepiej. Takie proste, a jakie efektowne!
Jak odnaleźć wewnętrzną równowagę. InteriorsPL.com

 

  • żalę się przyjaciółce. A ona już potrafi podnieść mnie na duchu! Zna mnie nie od dzisiaj i dokładnie wie, co powiedzieć, żeby poskutkowało. Taki kop w tyłek, to czasem jedyne rozwiązanie, żeby się znowu zacząć śmiać. Od jakiegoś czasu namawia mnie również na wizytę u terapeutki Reiki. Podobno działa cuda. Czy próbowaliście tego kiedyś? Jakie były Wasze wrażenia? Czy to naprawdę działa?
  • oddycham. Spróbujcie tego, gdy poczujecie, że tracicie kontrolę: 5 sekund wdechu, 3 sekundy bezdechu, 8 sekund wydechu, 1 sekunda bezdechu... i tak kilka razy, aż do momentu, że poczujecie się znowu sobą. Cudowne uczucie, co?
  • chodzę na Zumbę... zapobiegawczo. To moja witamina C dla dobrego samopoczucia: nic nie poprawia mi nastroju bardziej od gorących rytmów Zumby. Mamy fantastycznego instruktora, który swoimi wygłupami dodatkowo podkręca atmosferę. I nawet, jeśli nie miałam złego dnia, po Zumbie znowu czuję się sobą.

 

Dlaczego na tej liście nie ma lampki wina

Nie są to może najbardziej wymyślne na świecie sposoby odnajdywania równowagi wewnętrznej i relaksacji, ale na mnie naprawdę działają. Uporządkowałam je w kolejności od tych na hardcorowe problemy, aż do tych mniejszych, codziennych. Jeśli zastanawiacie się, dlaczego na tej liście nie ma lampki wina, odpowiedź brzmi - nie lubię pić sama. Mój mąż nie pije alkoholu, więc takie samotne picie do mnie nie przemawia. Jestem typem socjalnym - mogę wypić, ale zawsze w towarzystwie innych pijących osób.

 

Jestem ciekawa, co Wy robicie, gdy jest Wam źle? Co najlepiej działa na przywrócenie Waszej zachwianej równowagi? Czy jesteście tak wrażliwi, jak ja? A może potraficie stawić czoła codziennym problemom i nie przejmować się nimi (jeśli tak, zdradźcie sekret, jak Wy to robicie!). 


Materiałowe obrazki do pokoju dziecięcego - DIY i darmowe wydruki

Czy szukaliście kiedyś darmowych obrazków do pokoju dziecięcego na Pinterest? O matko! Nic, tylko literki, cytaty, ptaszki i słonie. Nuda jak stąd do Chin i z powrotem. Trzeba się nieźle naszukać, żeby znaleźć coś nietypowego i/lub śmiesznego. W grudniu powstał nawet post z moim zdaniem najlepszymi plakatami do pobrania z sieci (nie tylko do pokoju dziecka). Ale od tamtego czasu nic nowego mi się nie rzuciło w oczy. A dzieci się rodzą co sekundę! Co oznacza, że nowo upieczone mamy ciągle szukają nowych obrazków!

Stąd też pomysł na dzisiejszy post. Uruchomiłam moje zdolności artystyczne, z szuflad wyjęłam skrawki materiałów i w ten oto sposób powstała kolekcja materiałowych zwierzaków: bez szycia, czy kleju. Koniecznie napiszcie, co o nich myślicie: dzieci nie mam i nie mogłam przetestować na nich reakcji na obrazki: spodobają im się, czy nie będą mogły spać po nocach przez wpatrzonych w nie okularników? Jedynymi postaciami, które zostały przetestowane, były moje psy, ale jakoś nie zrobiło to na nich żadnego wrażenia... Rubee poszedł spać, a Holly błagać o przekąskę.

Obrazki do pobrania. Pokój dziecięcy. InteriorsPL.com

Plakaty do pobrania

Tym zapracowanym polecam pobranie plakatów. Wystarczy, że klikniecie w wybrane zdjęcie, żeby móc pobrać je w większej rozdzielczości.

Plakaty do samodzielnego zrobienia – DIY

Jak samodzielnie zrobić podobne obrazki? To naprawdę banalnie proste! Będziecie potrzebowali kilka kolorów filcu i innych niestrzępiących się materiałów, nożyczki, ołówek, żelazko i pomysł na to, jak ostatecznie ma wyglądać Wasze zwierzątko. Ja najpierw zrobiłam kilka szkiców w notesie i to one były moją wytyczną, jak wycinać materiał.

Obrazki z materiału. DIY. Pokój dziecięcy. InteriorsPL.com

Do tylnej ścianki ramki (tą ruchomą, którą zdejmujecie, żeby włożyć zdjęcie), przyprasowałam żelazkiem na parę kawałek szarego filcu. Pamiętajcie jednak, aby w żelazku nie ustawiać zbyt wysokiej temperatury! Sama para wystarczy, żeby filc przykleił się do bazy. Tak samo przyczepiłam pozostałe części wyciętych materiałów. Moja rada: nie przesuwajcie żelazka po materiale, bo Wam się wszystko poprzesuwa. Wiem, co mówię.

Obrazki z materiału. DIY. Pokój dziecięcy. InteriorsPL.com

 

Mam nadzieję, że tym lekkim i dość krótkim, jak na moją statystyczną średnią postem, wprawiłam Was w dobry humor. Pamiętajcie – jeszcze kilka dni i weekend. Damy radę! Nie zapomnijcie tylko napisać, jak Wy lub Wasze dzieci zareagowaliście na moje artystyczne wyżywanie się na kawałkach filcu.

Obrazki z materiału. DIY. Pokój dziecięcy. InteriorsPL.com

Zabójcza książka o tym, jak wydawać mniej, ale żyć lepiej!

Jak wiele posiadamy! Nowe ubrania, buty, gadżety, kosmetyki, które kupujemy i które po dwóch użyciach odchodzą w zapomnienie... Nowe dekoracje, poduszki, obrazki, ramki... Chomikujemy to wszystko, bo przecież kiedyś może się przydać. Pół biedy, kiedy mamy gdzie to poupychać, gorzej, gdy mieszkamy na 20m2. Nie wiem, jak Wy, ale ja nie lubię składować niepotrzebnych rzeczy, choć i tak po 6 latach mieszkania w naszym domu muszę napisać, że jakimś sposobem nagromadziliśmy mnóstwo rzeczy. Strych i szopka w ogrodzie są na przykład pełne – wręcz pękają w szwach. Obiecywaliśmy sobie już rok temu, że je oczyścimy, ale muszę przyznać, że skończyło się tylko na dobrych chęciach. Niestety. Zresztą nie pierwszy i nie ostatni raz.

 

Dlaczego o tym wszystkim piszę? Ponieważ zostałam zainspirowana cudowną książką, którą, uważam, każdy właściciel domu lub mieszkania powinien przeczytać. Living well, spending less. 12 secrets of a good life – Ruth Soukup. Czy zauważyliście, że jesteśmy bombardowani reklamami ze wszystkich stron? Mamy zarabiać pieniądze i je wydawać. Magazyny, telewizja, kino i Internet oszukują nas, że jeśli kupimy jakiś produkt, będziemy szczęśliwsi, szczuplejsi, piękniejsi, bardziej zadowoleni, zdrowsi, będziemy odnosić sukcesy... Chcemy coraz więcej wierząc, że wypełnimy tę lukę, która w nas powstaje z chęci posiadania. Porównujemy swoje życie do życia gwiazd, swoje domy z domami celebrytów, nasze figury do figur zretuszowanych w Photoshopie i stajemy się coraz bardziej nieszczęśliwsi. Nigdy nie będziemy tak żyć, tak się ubierać, tak mieszkać lub tak wyglądać. Nigdy nie będziemy szczęśliwi... ale czy na pewno?

Jak wydawać mniej, ale żyć lepiej. InteriorsPL.com

 

Autorka pisze o poszukiwaniu Dobrego Życia. I nie, to nie jest życie wypełnione chęcią posiadania rzeczy. Czy wierzycie w to? Czy wierzycie, że możecie być naprawdę szczęśliwi wydając mniej i rozsądniej, bez wpadania w pułapkę życia uzależnionego od wartości (i ilości) posiadanych przedmiotów?

O ile niektóre rzeczy przeczytane w książce szokują (autorka wyrzuciła/wydała WSZYSTKIE zabawki dzieci oprócz książek i kilku innych przedmiotów), nad innymi zaczynamy się zastanawiać... Książka z pewnością zmusza do myślenia. Mnie zmusiła tak bardzo, że będąc pod jej wpływem solennie obiecałam sobie:

  • Przejść przez cały dom i wyrzucić z niego wszystko to, co jest brzydkie lub nieużyteczne. Oraz wszystko to, czego z mężem nie lubimy. Koniec z niechcianymi prezentami, gadżetami, których nie używamy oraz zaginionych w czeluściach szafy ubraniami. Ponadto warto pozbyć się wszystkiego, czego nie używaliśmy od roku. Jeśli nie potrzebowaliśmy tego przez tak długi okres czasu, na pewno już za tym nie będziemy tęsknić.

Przy takiej czystce pomocna może się okazać lista pytań, którą przygotowała dla nas autorka:

  1. czy używasz tego, nosisz to lub bawisz się tym?
  2. jeśli to ubranie, czy nadal na Ciebie pasuje? (To szalone, ile mamy ubrań i jak zawsze narzekamy, że nie mamy co na siebie włożyć!)
  3. czy jest w dobrej kondycji?
  4. czy wzbogaca Twoje życie w jakiś sposób?
  5. czy ma wartość sentymentalną?
  6. czy ktoś inny mógłby jeszcze z tego skorzystać?

 

  • Jakość ponad ilość – to moje nowe powiedzenie. Przyzwyczajeni do taniego badziewia, zapominamy, że jakość nadal ma sens. Och, ileż to razy kupiłam w Primark tani t-shirt, który wyglądał jak szmata już po trzech praniach? Koniec z tym!
  • Samo pozbycie się rzeczy nie wystarcza. Trzeba jeszcze nastawić się na to podczas zakupów i przestać znosić do domu coraz to nowe rzeczy. Nawet, jeśli kosztowały tylko 2 euro... To dla mnie będzie najgorsza rzecz do zrobienia :)
  • Wyzwanie 30 dni bez wydawania pieniędzy, oprócz NAJPOTRZEBNIEJSZYCH chleba, mleka, paliwa, itp. Żadnych soczków, coli, słodyczy, gum do żucia, itp. Dla mnie to oznacza też żadnej siłowni, Zumby czy badmingtona. A także żadnych wypadów na kręgle, do restauracji czy kina. Po co? Po pierwsze, aby zaoszczędzić. Po drugie, aby uświadomić sobie, że nie potrzebujemy extra do życia – to, co mamy jest w zupełności wystarczające. Czas sobie o tym przypomnieć. Wkrótce napiszę więcej o tym wyzwaniu: zdradzę kiedy zacznę, jak mi idzie i ile udało nam się zaoszczędzić przez ten czas.
Wydawać mniej, żyć lepiej. InteriorsPL.com


Ruth uważa, że to, ile wydajemy, jest ściśle powiązane tym, jak podchodzimy do oszczędzania. Wydajemy więcej bez określonych golów oszczędnościowych (np. pod koniec roku chcę mieć odłożone 10tys euro), zbyt łatwy dostęp do kart kredytowych (ja się mojej pozbyłam już jakiś czas temu. Dlaczego? Przeczytacie w poście Moje sposoby oszczędzania w Irlandii ), ale także potrzeba poczucia się dobrze powiązana z imagem, który mamy o sobie w głowie (jeśli kupię te koszyki, moja łazienka będzie super zorganizowana i będę znana jako mistrz organizacji). A teraz pytanie: ile razy schowaliście nowo zakupiony produkt przed swoim partnerem? Ja przyznam się, że co najmniej kilka razy :) Ubranie leżało w szafie kilka tygodni... gdy je w końcu ubrałam, a D. zapytał, czy to nowe, odparłam, że nie... leżało długo w  szafie :)

Kupujemy rzeczy, których nie potrzebujemy, za pieniądze, których nie mamy, żeby zaimponować ludziom, których nie lubimy.
— Dave Ramsey

O ile nie wydaję więcej, niż zarabiam, napisany o tym rozdział mnie naprawdę zaciekawił. Czy wiedzieliście, że zakupoholicy traktują to jako sport, rozrywkę, sposób na poprawienie sobie humoru. I o ile zawsze myślałam, że ja tak zakupów nie traktuję, muszę się przyznać, że nie raz, nie dwa, wybrałam się z koleżanką na zakupy w celu poprawienia sobie nastroju... Podobno to pierwszy stopień do piekła... Chyba będę musiała z tym skończyć raz i na zawsze! Bo wiecie... oszczędzanie to stan umysłu

 

Co jeszcze wyniosłam z tej książki? Że ludzie, którzy żyją w długach, a jeżdżą nowymi autami są obłudnikami (od siebie mogłabym to samo napisać o paleniu papierosów)... Że impulsywne zakupy zabijają ustalony budżet. Odłożenie pieniędzy na czarną godzinę nie jest luksusem, a powinnością, a gotowanie dwóch wegetariańskich obiadów tygodniowo pozwoli nam zaoszczędzić kilkaset złotych rocznie na mięsie. Choć to oczywiście nie wszystko...

Dawno nie czytałam czegoś nie-fikcyjnego, co tak mocno mnie wciągnęło. Chcecie dowodu? Zarwałam dwie noce, żeby ją przeczytać. Chodzę, jak zombie, ale czuję, że było warto! Gdybym mogła przyznać jej punktację od 0-5, dostałaby 4.5. Dlaczego nie 5? Ponieważ było w niej zbyt dużo religijnych wzmianek. Nie każdy to lubi...

 

Jestem ciekawa, co Wy myślicie o sposobach na lepsze życie i wydawanie mniej pieniędzy prezentowanych przez Ruth, autorkę książki? A może też podejmiecie się 30-dniowego wyzwania bez wydawania pieniędzy? Myślicie, że dalibyście radę i że to ma sens?