Metamorfoza nowoczesnej sypialni

Po raz kolejny we współpracy z firmą Śnieżka chcemy ułatwić Wam metamorfozę Waszych mieszkań. Co to oznacza? Że macie szansę otrzymać nie tylko darmową poradę dekoratora - mnie, ale od firmy Śnieżka dostaniecie wszystkie potrzebne farby do dokonania metamorfozy wybranego pomieszczenia ze swojego domu!

Akcja będzie odbywała się co dwa miesiące (będę na bieżąco Wam o niej przypominać, żeby wybrać kolejne osoby chętne do wzięcia w niej udziału) i będzie trwała do końca tego roku. Dlatego jeśli nie jesteście w 100% zadowoleni z wyglądu jakiegoś pokoju piszcie, gdy znowu otworzę nabór na kolejne miesiące!

Sypialnia PO

Sypialnia PO

Tym razem przybyliśmy na pomoc Kasi i Darkowi. Ich powiększająca się wkrótce (za miesiąc!) rodzina trochę namieszała im w dotychczasowym sposobie korzystania z domu. Rodzice byli zmuszeni przenieść się ze swoją sypialnią do domowego biura, w swojej starej sypialni robiąc miejsce dziecku.

Pokój do którego się przenieśli jest na poddaszu i jaki jest wąski, taki długi. Piękne łóżko para przywiozła ze sobą jako prezent ślubny z Australii i nie chce się go pozbywać. Szafki nocne, które wcześniej pasowały wymiarowo w starej sypialni tutaj się nie mieszczą – jedna musi stać odwrócona bokiem. Nie ma też jak wcisnąć łóżeczka, które zapewne niedługo będzie musiało się pojawić przy łóżku.

A kolory? Jak Kasia słusznie napisała w mailu do mnie ‘kolorystycznie też nic nam nie pasuje, bo mamy ściany z innej bajki, meble w różnych kolorach, a do tego dodatki z poprzedniej sypialni w kolorystyce różowo-fioletowej’. Ale to nie koniec problemów – biuro, które tu wcześniej było usytuowane, nadal musi się tu zmieścić!

Sypialnia PRZED

Sypialnia PRZED

 

Proponowane przeze mnie zmiany

Ściany zostały przemalowane farbą Magnat Ceramic (ich producentem jest również Śnieżka) w kolorze Jaspis Picasso. Jest to ceramiczna plamoodporna farba do wnętrz trzeciej generacji. Jest ona odporna na szorowanie i wielokrotne zmywanie oraz sprawia, że powłoki farby nie absorbują zabrudzeń i „trudnych” plam, dzięki czemu łatwiej będzie utrzymać ściany w czystości.

Nowoczesna sypialnia - metamorfoza

Aby wykorzystać maksymalnie przestrzeń tego długiego pokoju i użyć jak najwięcej obecnych mebli, łóżko ustawiłam bokiem, dzięki czemu para nie będzie miała więcej problemu z niemieszczącymi się szafkami nocnymi. Przyszłym rodzicom łatwiej też będzie ustawić tu łóżeczko.

Przestrzeń sypialnianą wydzieliłam podwieszonymi pod sufitem lekkimi zasłonkami. Nie zaciemnią wnętrza, a w dzień z łatwością będzie można je zasunąć, oddzielając część biurową od sypialni. W ten sposób osoba pracująca przy biurku będzie mogła skupić się na pracy, a nie myśleć o ciepłej pościeli i wygodnych poduszkach (ja na przykład ciągle spoglądałabym na nie z tęsknotą)!

Łóżko jest piękne, ale mam wrażenie, że dotychczasowe kolory, z którymi było połączone tłumiło jego kolor. To właśnie jego rama stała się dla mnie inspiracją do wybrania wyraziście niebieskich dodatków. W połączeniu z cytrynową poduszką i odrobiną drewna (literka K) i zieleni, wnętrze przeniosło się do XXI wieku – jest nowoczesne, idealne dla młodych rodziców z dzieckiem. Lamki nocne z metalową bazą nawiązują swoim wyglądem do ramy łóżka, dzięki czemu wszystko łączy się w jednolitą, spójną całość.

1. 2. 3. 4. 5. 6. 7.

1. 2. 3. 4. 5. 6. 7.

 

Lekcje, które możecie wynieść z tej metamorfozy:

  • bardziej wyraziste kolory sprawią, że wnętrze stanie się bardziej nowoczesne,
  • w nowoczesnym wnętrzu nie może zabraknąć graficznych wzorów – tutaj użyto ich na kocu. Nie musi ich być wiele, ale dobrze, żeby były,
  • dekorując wyrazistymi kolorami nigdy, przenigdy nie zapominajcie o kilku drewnianych dodatkach. Dlaczego? Pamiętacie jeszcze moje powiedzenie ‘gdzie w łazience trochę drewna, tam sukcesów moc jest pewna’? Ta sama zasada odnosi się też do nowocześnie urządzonych wnętrz,
  • jeśli pokój jest wystarczająco duży, a musi spełniać kilka funkcji, warto wziąć pod uwagę wydzielenie jednej z nich zasłonką (lub na przykład parawanem). Wystarczy jej zasunięcie, żeby ukryć bałagan! Ich dodatkowy plus – pokój stanie się dzięki nim przytulniejszy!
  • każde wnętrze potrzebuje czegoś okrągłego. Zwłaszcza w sypialni, w której przeważają kanciaste meble. Tutaj motywu koła użyłam na lustrach i lampkach nocnych,
  • często o tym piszę, ale będę pisała do znudzenia, aż wszyscy zapamiętają :) Dekorując wnętrze zawsze użyjcie jakiegoś koloru dodatkowego- kontrastowego. Tutaj jest to cytrynowo- żółta poduszka, która wspaniale wydobywa głębię koloru poduszek i łóżka,
  • kiedy we wnętrzu pojawia się jakiś motyw, np. tutaj łóżko ma chromowane dekory, warto pomyśleć o sposobach przeniesienia tego motywu w inne miejsce pokoju. Ja zrobiłam to poprzez srebrną bazę lamp. Taki mały zabieg, a jednak sprawia, że wszystko zaczyna do siebie pasować,
  • jeśli nie możecie sobie pozwolić na częste malowanie ścian, naprawdę powinniście wziąć pod uwagę malowanie ich odpornymi na zabrudzenia i szorowanie farbami – dłużej będą wyglądały jak świeżo po malowaniu!

Co myślicie o moich zmianach? 


Wszystko co musicie (i chcecie) wiedzieć o zasłonach i roletach

O dekoracjach okiennych pisałam już kilkakrotnie, ale nadal ciągle miałam wrażenie, że nie wyczerpałam wystarczająco tematu. W jednym z moich postów Szkoła Pięknego Wnętrza – Wszystko o oknach skoncentrowałam się głównie na dekoracji (problematycznych) okien, tym razem wpadłam więc na pomysł napisania kompendium wiedzy o zasłonach i roletach– od A do Z. Wiem, że czasem nie jesteście do końca pewni, jakie dekoracje okna wybrać – no bo jaka jest różnica pomiędzy zasłoną z grzywką, a tej na taśmie marszczącej, jeśli obie wyglądają prawie identycznie? Albo jaka długość zasłon będzie najbardziej odpowiednia. Albo po co komu lambrekin? Albo jeszcze co będzie lepsze – roleta klasyczna, czy rzymska?

Wszystko, co musicie wiedzieć o zasłonach i roletach

 

Rodzaje zasłon

 

Jeden panel, czy dwa? Najpopularniejszą dekoracją okien są dwa panele zasłon – jeden po każdej stronie okna. Ma to na celu wprowadzenie do wnętrza symetrii i harmonii, jednak jeśli pokój lub okno są bardzo małe, zawieszenie ciężkich zasłon po obu jego stronach wizualnie przygniecie i tak już małe wnętrze/okno. Wybór lżejszego, prześwitującego materiału lub zawieszenie pojedynczego panela będzie tu najlepszym rozwiązaniem. Pojedynczy panel sprawdzi się również w miejscach, gdzie okno wciśnięte jest w róg ściany lub gdy dwa okna są usytuowane bardzo blisko siebie. Jeśli macie duszę romantyka, możecie uwiązać go z jednej strony. Wnętrza nowoczesne lepiej się będą czuły z luźno zwieszonymi zasłonami.

Dwa panele zwisająco luźno, zasłony podpięte oraz jeden panel upięty z boku okna

Dwa panele zwisająco luźno, zasłony podpięte oraz jeden panel upięty z boku okna

Zasłony z lambrekinem. Lambrekin to nic innego jak falbana lub prostokątny pas tkaniny zawieszony tuż pod karniszem lub zupełnie go skrywający. Falbana nada oknu romantyczne, delikatne wykończenie – idealne, jeśli wnętrze jest urządzone w stylu rustykalnym lub np. shabby-chic. Nowoczesne lambrekiny to nic innego, jak drewniana skrzynia obita materiałem. Ich zaleta? Dzięki nim okno będzie wyglądało bardzo elegancko – to rozwiązanie sprawdzi się głównie w salonie, jadalni oraz sypialni. Nowoczesny lambrekin może być prosty, falowany lub geometryczny. Ale uwaga! Zasłony z lambrekinem to dobra dekoracja okna pod warunkiem, że to otwiera się na zewnątrz (np. tutaj w Irlandii większość otwiera się do środka).

Lambrekin z falbaną, prosty i o geometrycznym wzorze

Lambrekin z falbaną, prosty i o geometrycznym wzorze

 

Wykończenie zasłon

 

Zasłona na kanale: najprostszy sposób zawieszenia zasłon: wystarczy przełożyć karnisz przez kanał. Ale uwaga! Czasem może być trudno zasłaniać takie zasłony. Wybierając panele na kanale warto upewnić się, że karnisze są dobrze przymocowane do ściany. W innym przypadku skończycie z obitą głową... piszę z własnego doświadczenia. Nawet nie pytajcie, co się stało...

Zasłona na kanale czasem może mieć grzywkę. Co to oznacza? Że gdy zawiesicie ją na karniszu, grzywka będzie odstawała od niego o kilka centymetrów. Wybierzcie to wykończenie, jeśli chcecie optycznie powiększyć okno – nawet te kilka centymetrów zrobi oknu różnicę!

Zasłona na taśmie marszczącej: będzie pasowała w większości wnętrz, a w zależności od wyglądu, jaki chcemy uzyskać, taśma wszyta u góry zasłon może być marszczona mniej lub bardziej dzięki specjalnym sznurkom. Czy zauważyliście, że takie zasłony najczęściej pojawiają się w hotelowych pokojach? Marszczenie nadaje im elegancji, a my mamy wrażenie, że zasłony spływają kaskadami z sufitu, co z kolei sprawia, że okno wydaje się większe, a surowo wyglądający pokój staje się przytulniejszy (właśnie takie zasłony były w moim hotelowym pokoju, co mogliście niedawno zobaczyć na Instagram).

Zasłony na kółkach: okrągłe, metalowe dekoracje nadają zasłonom nowoczesnego wyglądu. Kółka najlepiej będą wyglądały, jeśli kolorystycznie będą zgrane z karniszem.

Zasłony na troczkach: zawiązane bezpośrednio do metalowych kółek lub karnisza. Z kokardami stają się bardziej kobiece. Z supłami – bardziej surowe. Jakkolwiek by jednak nie zawiązać ich u góry, miejcie na uwadze, że takie zasłony nadadzą wnętrzu bardziej ‘luzackiego’ wyglądu: są wprost stworzone dla stylu boho.

Zasłony na szelkach: te będą najlepiej prezentowały się we wnętrzach minimalistycznych. Łatwo się je zasuwa.

Wykończenie zasłon

 

Sposób zawieszenia zasłon: jak wysoko, jak szeroko?

 

Zdaje się, że to nasz odwieczny problem: Jak wysoko zawiesić karnisz? Jak szeroko zawiesić zasłony? Prawda jest taka, że zasłony najlepiej wyglądają zawieszone kilka centymetrów nad wnęką okienną. Jeśli jednak pokój jest przeciętnej wysokości, lepiej zawiesić je tuż pod samym sufitem, co sprawi iluzję wyższego wnętrza. Jak szeroko? To zależy od okna: im węższe okno, tym szerzej powinny wisieć zasłony (co z kolei oznacza, że musimy kupić je szersze). Ta sama zasada obowiązuje, jeśli do pokoju nie wpada zbyt wiele światła – lepiej szerzej zawiesić panele zasłonowe, minimalnie przysłaniając nimi okno, dzięki czemu zyskamy więcej promieni słonecznych.

To samo okno może wyglądać zupełnie inaczej w zależności od zawieszenia zasłon!

To samo okno może wyglądać zupełnie inaczej w zależności od zawieszenia zasłon!

Wszystko co musicie wiedzieć o zasłonach i roletach

 

Jaka jest odpowiednia długość zasłon?

 

Tak naprawdę są aż trzy długości zasłon, ale tylko dwie są prawidłowe:

  • do podłogi. Są jak dobrze skrojony garnitur – każdy powinien go mieć.
  • ok. 3 cm na podłodze – sprawią, że okno stanie się eleganckie, a jednocześnie romantyczne. Ale uwaga! To rozwiązanie zupełnie nie sprawdzi się, jeśli tak jak ja mieszkacie w domu ze zwierzętami. Powiem tylko jedno słowo i zrozumiecie mnie od razu – włosy.
  • krótkie zasłony. Ich wieszanie powinno być karane grzywną. Osobiście jestem ich zagorzałą przeciwniczką (ale to samo sądzę o kolorowej pościeli w pokoju dorosłych osób), chociaż wiem, że niejedna osoba się ze mną nie zgodzi. Dlaczego ich tak nie lubię? Ponieważ wyglądają tanio i nieładnie. Nic nie robią dla wnętrza, a jeśli dodatkowo nie wiszą na równi z parapetem – zwyczajnie szpecą okno. Przepraszam, ale czy widzieliście kiedyś piękne wnętrze z krótkimi zasłonami? Założę się, że nie...

 

 

Rodzaje rolet

 

Rolety klasyczne, czyli te najzwyklejsze, wolnowiszące – to najpopularniejsza dekoracja okienna, głównie ze względu na łatwość montowania i cenę. Świetnie zaciemniają wnęki okienne lub tylko poszczególne szyby. Mogą być bezinwazyjnie montowane na ramie okna, dzięki czemu łatwiej będziemy mogli je otworzyć.

Rolety bambusowe – świetnie ocieplają wnętrze – ale uwaga! Tylko wizualnie. Będą pięknie wyglądały połączone z satynowymi zasłonami.

Rolety rzymskie – to swoiste połączenie właściwości zasłon z zaletami rolet - są jednocześnie praktyczne i piękne. Mogą być zrobione z różnorakich tkanin, dzięki czemu będą pasowały w każdym wnętrzu. Mogą być uszyte z wersją blackout, czyli dodatkową warstwą zaciemniającego materiału.

Rolety austriackie – bogato marszczone u dołu, co sprawia, że nie sposób przejść obok nich obojętnie. Ale uwaga! Te rolety nie będą wyglądały dobrze z każdym rodzajem materiału, a już zupełnie nie polubią się z dużymi wzorami.

Rolety plisowane – coraz bardziej zyskujący na popularności sposób dekoracji okna. I nie bez przyczyny! Mają dwie świetne zalety - można nimi zasłonić nawet najbardziej nietypowe kształty okien, a ich montaż jest bezinwazyjny! Mnie jednak najbardziej podobają się z innego powodu – można je zasłaniać od góry lub od dołu w zależności od pory dnia, oświetlenia lub naszych osobistych upodobań.

Żaluzje drewniane – wspaniale wyglądają nie tylko wewnątrz, ale i zewnątrz budynku. Nadają wnętrzu elegancji i łatwo się dzięki nim osłonimi przed światłem lub widokiem wścibskich sąsiadów. Mają jednak jedną małą wadę – mogą być ciężkie w odkurzaniu. Alergikom nie polecam.

Rodzaje rolet

 

Ile światła zasłony lub rolety mają przepuszczać?

 

Oprócz wszystkich swoich zalet, dekoracje okienne mają jeszcze jedną, znaczącą – w zależności od naszych upodobań mogą przepuszczać do pomieszczenia więcej lub mniej światła. Ci, którzy lubią spać w kompletnych ciemnościach powinni wybrać zasłony blackout, czyli całkowicie zaciemniające lub te z cięższych materiałów. Mieszkańcy wnętrz, gdzie okna skierowane są na zachód lub południe będą bardziej zadowoleni z żaluzji drewnianych lub na przykład ciężkich welwetowych zasłon – łatwiej im będzie uchronić się wtedy przed ostrymi promieniami słonecznymi. A co, jeśli okna wychodzą na północ, a trzeba osłonić się od zaglądających nam do środka sąsiadów? Wybierzcie zasłonki lub rolety z lekkich, prześwitujących materiałów. Dobrym rozwiązaniem będą tu też rolety plisowane.

 

 Post powstał przy współpracy z firmą Mardon Home.

Mam nadzieję, że ta zdrowa dawka wiadomości sprawi, że spojrzycie teraz na swoje okna bez obawy, że zrobicie coś nie tak. Zresztą macie wspaniałą szansę wygrania metamorfozy swojego okna w konkursie Okienne Rewolucje z Mardomem – wystarczy, że wyślecie zdjęcie swojego okna i opiszecie, swój pomysł na zmiany.


Metamorfoza łazienki i lekcje, jakie można z niej wyciągnąć

Kiedy zostałam poproszona jakiś czas temu, żeby odnowić mini łazieneczkę, którą architekt postanowił niefortunnie wcisnąć pod schodami, przyznam Wam się szczerze, że w pierwszej chwili chciałam odmówić. Pomieszczenie jest tak małe i niskie miejscami, że gdybym była 5 cm wyższa musiałabym się schylać, żeby do niej wejść. Brak naturalnego światła, popękane ściany z mnóstwem wbitych gwoździ, które z pewnością kiedyś w jakimś celu zostały wbite (no chyba, że ktoś miał zły dzień i chciał się jakoś wyżyć)... Ściany i stolarka nie widziały puszki farby dobrych kilkanaście lat. No, mówię Wam... ciężko to wyglądało. Mam jednak tą wadę (a może zaletę), że lubię takie wyzwania.

Po zmianach

Po zmianach

Przed zmianami

Przed zmianami

 

Jak dokonałam metamorfozy tej łazienki

Początkowo w miejscach, gdzie dzisiaj wisi tapeta miało być drewno, ściśle wyznaczony budżet jednak pomieszał nasze plany. Musiałyśmy szukać innych rozwiązań i ostatecznie stanęło na tapecie. W związku z tym, że w łazience nie ma okna, a jedynymi źródłami światła są w niej dwie mini lampki, postanowiłam skoncentrować się na szukaniu tapet połyskujących, które delikatnie odbijają światło. A wiecie co to oznacza – jaśniejsze i optycznie większe wnętrze. Tą, którą ostatecznie wybrałam znalazłam na angielskim Ebay w sklepie I love wallpaper.

Łazience ciężko zrobić zdjęcia z dwóch powodów - jest naprawdę miniaturowa i brakuje w niej światła dziennego

Łazience ciężko zrobić zdjęcia z dwóch powodów - jest naprawdę miniaturowa i brakuje w niej światła dziennego

 

Wszystkie ściany razem z sufitem zostały pomalowane farbą zmywalną. Malowanie sufitu tym samym kolorem, co pozostałe ściany ma oszukać oko do myślenia, że łazienka jest odrobinę wyższa. To dobry trick, którego niestety wiele osób nadal się obawia. Jak przecież można pomalować sufit kolorem innym, niż biały? Uwierzcie mi, nie ma czego się bać!

Bez akcesoriów metamorfoza tego wnętrza nie byłaby jednak kompletna. Poprzednio w łazience było tylko jedno małe lusterko. Teraz jest w nim ich aż 5! Czy to za dużo? Nie! Pisałam już kiedyś na łamach bloga, że nuda we wnętrzu jest mierzona wprost proporcjonalnie do ilości luster, które się w nim znajdują: jedno to za mało, żeby stworzyć ciekawe pomieszczenie. Lustra użyte w tej łazience mają trzy zadania: są dla ozdoby, dla odbicia światła padającego z lampy oraz do przeglądania się w nich.

Półeczkę znad toalety przemalowałam na biało i zawiesiłam odrobinę niżej. Całość ozdobiłam dodatkami w kolorze turkusowym. To taka niespodzianka dla oka – wszystko jest utrzymane w tych samych kolorach, ale kropla dodatkowego, kontrastującego koloru sprawia, że oko wędrując po wnętrzu zatrzymuje się na chwilę, dzięki czemu wnętrze automatycznie daje oczom wrażenie bardziej interesującego.

W ramkach nadal brakuje zdjęć, ale to już zadanie dla właścicielki łazienki :)

W ramkach nadal brakuje zdjęć, ale to już zadanie dla właścicielki łazienki :)

 

11 lekcji, które możecie wynieść z tej metamorfozy:

  • ciemne i/lub małe pomieszczenia rozjaśnicie połyskującą tapetą
  • nie bójcie się używać wzorów w małych wnętrzach – ale oczywiście z umiarem!
  • w niskich pokojach sufit zawsze malujcie tym samym kolorem, co pozostałe ściany
  • nie bójcie się luster – to Wasi sprzymierzeńcy w walce z nudą, ciasnotą i ciemnotą :D
  • nic nie stoi na przeszkodzie, abyście zawieszali dekoracje ścienne na tapecie
  • kupując dekoracje do łazienki starajcie się szukać ich poza sklepami z dekoracjami do łazienki
  • lustra tak, ale tylko w ramach! Chyba, że tworzycie wnętrze-laboratorium
  • urządzając (jakiekolwiek) wnętrze, nigdy, przenigdy nie zapominajcie o kropli koloru dodatkowego – oko wędrując swobodnie po wnętrzu musi się na czymś zatrzymać
  • każde wnętrze potrzebuje warstw (tutaj stworzono je wieszając lustra na tapecie oraz na półce nad toaletą)
  • każde wnętrze potrzebuje przynajmniej jednego głównego elementu wystroju, czyli głównej ściany przyciągającej wzrok – tutaj stworzyłam aż dwie. Zgadniecie, gdzie?
  • łazienka też wnętrze – podarujcie jej odrobinę miłości. Odwdzięczy Wam się za to.

 

Które z powyższych rad weźmiecie sobie do serca? Które możecie zastosować już dzisiaj, a o których musicie pamiętać podczas kolejnego remontu? I przede wszystkim – kiedy ostatnio podarowaliście swoim łazienkom odrobinę miłości? 

Jeszcze raz dla porównania... Zdjęcie PO...

Jeszcze raz dla porównania... Zdjęcie PO...

Zdjęcie PRZED

Zdjęcie PRZED

Metamorfoza łazienki
Metamorfoza łazienki
A kuku!

A kuku!

Metamorfoza łazienki

6 sposobów odświeżenia wyglądu jadalni na Wiosnę... bez wydawania pieniędzy!

Prawie dokładnie rok temu w poście Co zabija nudę w jadalni próbowałam nauczyć Was rzeczy lub dwóch o jadalniach. Jaki wybrać stół i krzesła, jak ją urządzić, żeby było ciekawie, lub jak udekorować, gdy lubicie styl skandynawski, eklektyczny, lub glamour... Dzisiaj chcę rozwinąć trochę ten wątek, mając nadzieję, że po raz kolejny wyniesiecie coś z moich porad i pomysłów. Tym razem chcę się jednak skoncentrować na tym, jak możecie odświeżyć swój kącik jadalniany wykorzystując to, co już macie.

Jak odświeżyć jadalnię

Większość z nas nie może sobie pozwolić na ciągłe kupowanie nowych mebli i dodatków, dlatego jestem wielką zwolenniczką wykorzystywania tego, co już mamy w domu i odkrywania rzeczy, których dawno nie używaliśmy. Przykład? Na moim strychu jest mnóstwo takich rzeczy! Jestem pewna, że Wasze również kryją dawno zapomniane skarby.


 6 prostych sposobów odświeżenia wyglądu jadalni

1. Zanim przystąpicie do jakichkolwiek zmian, posprzątajcie jadalnię i pozbądźcie się z niej niepotrzebnych rupieci – nic tak nie odświeża wyglądu pomieszczenia, jak jego generalny porządek. Zwłaszcza teraz, wiosną! Zresztą tę radę można spokojnie przełożyć na cały dom: generalne ‘czystki’ nie tylko sprawią, że wnętrza zaczną oddychać, ale my zaczniemy oddychać razem z nimi. Może to dlatego, że sprzątanie poprawia mi humor, ale ja zawsze czuję się lżej i świeżej, gdy dom jest wysprzątany od sufitu aż po podłogi. Wkrótce i w naszym domu odbędą się czystki generalne. Nie mogę się doczekać! A wszystko to za sprawą książki Ruth Soukup.

2. Zamieńcie miejscami dywany – ten z salonu lub sypialni dajcie pod stół i odwrotnie. Zyskacie nowy wygląd nie jednego, a dwóch pomieszczeń! O zamienianiu miejscami dekoracji, jak dywany, poduszki i lampy stołowe pisałam już w poście Jak udekorować sypialnię w 3 krokach. Bardzo spodobał Wam się ten pomysł i mam nadzieję, że i tym razem przyjmiecie go owacjami na stojąco.

3. Zastanówcie się, czy meble stoją we właściwym miejscu? Może lepiej przesunąć stół bardziej na środek pokoju lub ustawić go drugim bokiem? Warto zrobić raz na jakiś czas takie małe przemeblowanie – my się zmieniamy, a razem z nami nasze upodobania, gusta i smaki. A może jakiś mebel z pozostałej części domu będzie tu wyglądał lepiej? Komoda, podstawka na kwiaty a może nawet zwykła półka ścienna? Przestawienie mebla z jednego miejsca do drugiego może zupełnie odmienić sposób użytkowania pokoju. Cokolwiek zrobicie, pamiętajcie jednak o szlakach komunikacyjnych. Porady, jak je wyznaczać przeczytacie w poście Szkoła Pięknego Wnętrza - baza i szlaki komunikacyjne .

 4. Wymyślcie nowe aranżacje przestrzeni– zawieście nowe ramki, lustra, obrazki czy półki. Dekoracja ścian jest najłatwiejszym sposobem dekoracji każdego wnętrza. Wyjdźcie ze swojej comfort zone, zróbcie coś, na co nie odważyliście się do tej pory! Być może będzie to zrobienie galerii zdjęć rodzinnych na całą ścianę (zupełnie jak Sentimenti w poście Bo ściany są po to, by na nich wieszać) lub zawieszenie kolekcji luster, która powiększy i rozjaśni mały kącik jadalniany. A to wszystko w myśl mojej zasady – jeśli nie Wy to kto? Jeśli nie teraz, to kiedy?

5. Poddajcie renowacji stare przedmioty – pomalujcie, polakierujcie, zedrzyjcie stare warstwy farby. Komodom wymieńcie uchwyty, stołom pomalujcie nogi, krzesłom uszyjcie nowe poduszki. Pamiętajcie – niewiele może czasem bardzo wiele!

6. Nie zapominajcie o dekoracji stołu – wazon z kwiatami, świeczki lub kolekcja wazonów ożywią ten kącik i wprowadzą do niego kroplę koloru. To najtańszy i najłatwiejszy dekoracyjny trick! Miejcie to ciągle na uwadze.


Moje DIY i sposoby odmienienia wyglądu jadalni

Jak zrobić boazerię

Bieżnik-miara DIY

  • Moje dekoracje ścienne w jadalni robią furorę już od kilku lat. Nawet Kasia z DIY zrobiła sobie podobne! Przeczytacie o tym w jej poście Ażurowy obrazek z liściem:
Dekoracje ścienne w jadalni

 

Jak wyglądają Wasze jadalnie? Czy jesteście z nich zadowoleni? A może czegoś im brakuje, ale nie jesteście pewni, czego? Zachęcam Was do umieszczenia zdjęć problematycznych kącików jadalnianych w komentarzach pod tym postem - postaram się pomóc każdemu z Was! Wszak co dwie głowy, to nie jedna!


30 dni bez wydawania pieniędzy: 20 dni później

Wybaczcie tą kilkudniową ciszę - byliśmy pozbawieni internetu, ale dzisiaj (Bogu dzięki!) wszystko wróciło do normy. Jeśli wysłaliście do mnie maila w ciągu minionych dni, proszę Was o cierpliwość - za chwilę zabieram się za odpisywanie na wszystkie. 


30 dni bez wydawania pieniędzy

 

Za nami 20 dni bez wydawania pieniędzy. Pierwsze 10 dni, muszę przyznać, były pestką w porównaniu z minionym tygodniem. Okazało się, że tym razem w ogóle nie zmieściliśmy się w wyznaczonym budżecie 10 euro! Przekroczyliśmy tę sumę o dokładnie 26.25 euro. Dlaczego?

Ponieważ nie tylko mieliśmy małą awarię w domu, ale zabrakło nam mleka, jajek i... bananów. Okazuje się, że nie potrafimy bez nich żyć i w środku tygodnia musiałam jechać do sklepu je dokupić. Muszę się też do czegoś przyznać... skusiłam się na paczkę gum do żucia. Miałam chwilę ‘niemyślenia’, chwyciłam za nie, zapłaciłam i dopiero chwilę później uświadomiłam sobie, co zrobiłam. Co się stało, to się nie odstanie, ale po raz kolejny uzmysłowiłam sobie, jak bardzo mamy zakorzeniony w sobie odruch wydawania pieniędzy i robienia zakupów. Nadal jestem tym faktem przerażona. Najgorsze jest to, że normalnie w ogóle nie zdawałam sobie z tego faktu sprawy, aż nie rozpoczęłam wyzwania 30 dni bez wydawania pieniędzy.

Nasze poczynania możecie na bieżąco śledzić na Instagram.

Nasze poczynania możecie na bieżąco śledzić na Instagram.

 

Kilka dni temu były urodziny siostry mojego męża. Ostatnie z trójką na przodzie. Normalnie musielibyśmy wydać pieniądze na kupno prezentu, ale... urodzinowy prezent dla Eleanor kupiłam już w styczniu. Nie żartuję! Odkąd dostałam maszynę do kawy na Święta, szwagierka ciągle powtarzała, że sama chciałaby taką dostać. Więc gdy w styczniu nadarzyła się okazja kupienia jej na wyprzedaży za pół ceny, nie zwlekałam ani chwili! W ten sposób Eleanor otrzymała nie tylko coś, co chciała, ale ja nie musiałam w tym miesiącu wydawać dodatkowych pieniędzy! Wilk był cały i owca syta. Bycie zorganizowaną naprawdę popłaca. Szkoda, że nadal nie potrafię tego wprowadzić do wszystkich dziedzin mojego życia... Ale uczę się i im robię się starsza, tym większe zyskuję doświadczenie i tym lepiej mi idzie.

W związku z tym, że nie zmieściliśmy się w budżecie, postanowiłam zrezygnować z jednej sesji na siłowni i namówiłam męża i znajomych na wspólne bieganie. 45 minut w jedną stronę, 45 w powrotną. Wszyscy świetnie daliśmy sobie radę, a ja coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że jestem gotowa na jakiś mini-maraton. Chociaż trochę się boję, ponieważ nigdy nie brałam w żadnym udziału. Ale jeśli tylko będę miała kogoś, z kim będę mogła pobiegnąć, z radością zapiszę się do udziału. Bo widzicie... jestem typem socjalnym – mogę wszystko zrobić, tak długo, jak długo będę miała kogoś do towarzystwa. Wy też tak macie?

 

Jakie trudności pojawiły się przed nami przez ten czas?

 

  • Z moich przemyśleń i doświadczeń z ostatnich 20 dni napiszę jeszcze, że nie dalibyśmy rady wytrzymać tak długo, gdybyśmy naszej rodzinie i przyjaciołom nie dali znać, że podejmujemy się wyzwania. Normalnie bylibyśmy namawiani (lub sami namawialibyśmy) do zjedzenia lunchu w restauracji, wyjścia do kina, wypady na zakupy... I pomimo, że nadal jesteśmy zapraszani, trochę się to wszystko uspokoiło, a znajomi rozumieją naszą odmowę i dopingują nam. Choć jeśli pamiętacie z ostatniego posta, mąż się śmiał, że potracimy wszystkich znajomych przez ten miesiąc. Mogę śmiało powiedzieć, że upłynęło już 20 dni, a nasze przyjaźnie są nadal tak silne, jak były przed wyzwaniem ;)
Zieloną herbatę piłam, gdy myślałam, że zabrakło w domu kawy.

Zieloną herbatę piłam, gdy myślałam, że zabrakło w domu kawy.

 

  • Brak kawy. Pierwsze dwa dni były najgorsze. Później okazało się, że szukając popcornu w szafie znalazłam zapomniane opakowanie kapsułek do mojej maszyny do kawy! Happy days! Jest dobrze jeszcze kilka kolejnych dni :D
  • Cieknąca rura pod zlewem w kuchni – mój mąż sam próbował ją naprawić, jednak okazała się zardzewiała. Trzeba było wymienić. 20 euro do tyłu.

Wydaje mi się, że niektórzy z Was myślą, że głodujemy. Uwierzcie mi na słowo, że daleko nam do głodówki.  Oprócz kupowania mniejszej ilości produktów spożywczych (w tym tygodniu kupiliśmy tylko dwie butelki mleka, 12 jajek, banany, cytryny, gruszki, jabłka, cebule, marchew i ziemniaki... aha i paczkę gum do żucia) nasz tryb jedzenia niewiele się zmienił. Jak już pisałam – zamrażalkę i spiżarnię mamy pełną. Przykład? Wczoraj na obiad jedliśmy pieczeń z kurczaka, kaczki i indyka z ziemniakami i puree warzywnym. Na deser mieliśmy słodkie bułeczki z masłem, a na kolację chleb bananowy i owoce.

Patrząc z perspektywy czasu myślę, że częściej moglibyśmy wyżyć za 10-15 euro na tydzień w porównaniu do 50, które wydawaliśmy do tej pory (na co to w ogóle szło!?!). Owszem, papier toaletowy, pasta do zębów, mydło, itp. itd. Kiedyś się skończą i będzie trzeba je kupić, ale mój system kupowania większych ilości rzeczy na wyprzedażach i promocjach okazuje się jak na razie działać bez zarzutu – mamy wystarczającą ilość rzeczy, aby przetrwać ten miesiąc bez ponoszenia dodatkowych kosztów. Jestem ciekawa, co Wy myślicie o tym eksperymencie? Bylibyście skłonni się go podjąć? Na jak ekstremalne warunki bylibyście przygotowani?

Mogę jednak śmiało napisać, że dni 10-20 były bardzo ciężkie (choć i tak jestem z nas dumna) i aż się boję ostatnich dziesięciu dni, które są nadal przed nami. Trzymajcie za nas kciuki. Trzymacie?